Są na mapie Polski miejsca, których nie da się opisać w przewodniku. Nie dlatego, że nic tam się nie dzieje — lecz dlatego, że dzieje się wszystko, tylko w ciszy. Takie właśnie jest Roztocze – kraina pól, lasów, dolin i pagórków, gdzie czas zwalnia, a człowiek znów czuje, że naprawdę oddycha. Czyste powietrze to zasługa olbrzymich i dzikich kompleksów leśnych w których kryje się wiele nieodkrytych miejsc które warto zobaczyć.
W średniowieczu Roztocze było nieprzebytą puszczą pełną dzikich zwierząt. Ludzie żyli tu w zgodzie z lasem i rzekami, czerpiąc z nich tyle, ile było trzeba. W XIX wieku pojawiły się pierwsze manufaktury, młyny papiernicze i garncarskie warsztaty – wiele z nich do dziś kryje się wśród drzew i porannych mgieł. Choć w czasie wojen region nie uniknął trudnych chwil, wiele wsi zachowało dawny spokój, a pamięć o minionych pokoleniach wciąż tkwi w kamiennych kapliczkach, cerkwiach i zapomnianych cmentarzach.
Dziś Roztocze rozciąga się od Kraśnika na północnym zachodzie po Lwów na południowym wschodzie. Leży na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego, a po stronie ukraińskiej tworzy pas wzniesień o łagodnym, pagórkowatym krajobrazie. Długość tej niezwykłej krainy sięga około 180 km. Najwyższe wzniesienia to Długi Goraj (391,5 m n.p.m.) i Wielki Dział (390,4 m n.p.m.). Roztocze dzieli się na część zachodnią, środkową i wschodnią — każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter, przyrodę i historię.
Ten wpis poprowadzi Cię przez Roztocze Środkowe – najbardziej magiczną część tej krainy.
Bondyrz – tam, gdzie woda porusza wspomnienia
W okolicach Bondyrza, w cichej dolinie Wieprza, wciąż można znaleźć ślady dawnych warsztatów garncarskich. Starsi mieszkańcy wspominają, że niegdyś dźwięk koła garncarskiego rozchodził się po całej wsi. Dziś pozostały już tylko opowieści i kilka starych pieców porośniętych mchem – milczących świadków codziennego życia sprzed lat.
Warto zajrzeć też do drewnianego młyna z 1924 roku, zbudowanego przez M. Kowalczyka. Napędzany wodą z Wieprza, do dziś zachował oryginalną konstrukcję i koło przedsiębierne o średnicy 6 metrów. W środku pachnie drewnem, zbożem i historią. To jedno z tych miejsc, w których czas naprawdę się zatrzymał.
Dolina Sopotu – zielony szept Roztocza
Kierując się na południowy wschód od Bondyrza, w kierunku wsi Huta Różaniecka, docieramy do centralnego odcinka Doliny Sopotu – krainy łagodnych łąk. Cała dolina rzeki Sopot rozciąga się między miejscowościami Bondyrz – Osuchy. Jednak fragment tego najbardziej malowniczego miejsca znajduje się na środkowej części rzeki. Jest to też część Roztoczańskiego Parku Narodowego i jego otuliny — z czystą, krystaliczną wodą. Rzeka Sopot, jeden z najczystszych dopływów Tanwi, leniwie meandruje tam między stromymi brzegami, tworząc małe kaskady i naturalne „baseniki”. Sama nazwa „Sopot” pochodzi od słowiańskiego słowa oznaczającego szum wody – i rzeczywiście, tu słychać go wszędzie.
Guciów – muzeum czasu
Unikalna kombinacja: tradycyjna wiejska zabudowa + geologia i przyroda regionu. Drewniane chaty z bali, kryte strzechą, wyglądają jakby wyjęto je z fotografii sprzed wieku. W niewielkim muzeum, pełnym dawnych narzędzi i minerałów, można poczuć zapach gliny, drewna i dymu. Można też zobaczyć wystawy sprzętów dawnej wsi: narzędzia, naczynia, sprzęty rolnicze, przedmioty codziennego użytku i nie tylko…
Józefów Roztoczański – kamień, pszczoły i światło
W Józefowie życie toczy się spokojnie, jak dawniej. Dawne kamieniołomy zamieniono w malowniczy punkt widokowy. Z jego szczytu widać falujące morze zieleni, a o zachodzie słońca kamień mieni się złotem i bursztynem.
To także miejsce ludzi z pasją. Pan Jan z małej pasieki mówił mi kiedyś: „pszczoły tu mają lepszy humor niż gdzie indziej”. Może to powietrze, może spokój, a może magia ziemi – ale miód z Józefowa ma smak, którego nie sposób zapomnieć.
Wieża widokowa w Suścu – panorama ciszy
Między Suścem a Nowinami stoi drewniana wieża widokowa, skromna i często pomijana przez turystów. A przecież oferuje jeden z najpiękniejszych widoków na Roztocze Środkowe – morze lasów, dolin i pól aż po horyzont.
Przy dobrej pogodzie widać stąd Susiec, Rybnice, Grabowicę i Nowiny. Nie ma tu tłumów, często spotyka się tylko kogoś z lornetką lub kilku lokalnych fotografów o zachodzie słońca, gdzie niebo przybiera barwy od złota po fiolet.
Rezerwat nad Tanwią – szumy, które milczą o pięknie
Większość turystów zatrzymuje się na pierwszych „szumach” Tanwi, tuż za mostem w Suścu. Ale wystarczy pójść dalej, w stronę Rebizantów, by odkryć dzikie, nieoznakowane odcinki rzeki – cichsze, gęściej porośnięte lasem, niemal nietknięte ludzką stopą.
Tanew płynie tu między stromymi, porośniętymi mchem brzegami, nad którymi zwisają mostki z bali i powalone drzewa. Ponadto zobaczymy tutaj stare sosny wyrastające niemal pionowo z piasku nad wodą. Wiosną słychać żurawie, a jesienią pachnie żywicą i grzybami.
Rezerwat Źródła Tanwi – tam, gdzie rzeka się rodzi
Między Huciskiem a Jędrzejówką, już na Roztoczu Wschodnim, znajduje się jedno z najbardziej niezwykłych miejsc regionu, jedno z tych cichych, niekomercyjnych zakątków – Rezerwat Źródła Tanwi.
Charakteryzuje on niewielki obszar który chroni początkowo odcinek rzeki Tanew – tej samej którą znamy z „Szumów na Tanwią” w Suścu. Tutaj jednak rzeka Tanew dopiero się rodzi – wśród lasu i torfowisk, z kilkunastu maleńki źródełek bijących spod ziemi. Co takiego czyni to miejsce wyjątkowym? W środku lasu, z lekkim zejściem z drogi, znajdują się drewniane pomosty i kładki prowadzące do miejsc, gdzie woda wypływa z piasku – czysta jak kryształ. Źródła te mają charakter artezyjski, wypływając samoczynnie pod ciśnieniem – mienią się na niebiesko i zieloną, z powodu wody odbijającej niebo i mchy a dno pokryte jest złotym piaskiem. A słychać tylko szum drzew i bulgotanie źródeł. Latem woda ma zaledwie 7–9°C, nawet w największy upał, a zimą nie zamarza, unosząc nad sobą lekką mgiełkę pary.
To miejsce ma w sobie coś wyjątkowego – może z powodu tego, iż rzeka Tanew rozpoczyna tu swoją podróż…
Na zakończenie
Mało kto wie, że właśnie tu, na Roztoczu, znajduje się jeden z najczystszych pasów powietrza w Polsce – dzięki położeniu z dala od dużych miast i obecności rozległych lasów sosnowych. To dlatego Roztocze nazywane bywa „zielonym płucem Lubelszczyzny”. Wiosną i latem powietrze pachnie tu żywicą, a zimą nabiera krystalicznej przejrzystości, jakiej próżno szukać gdzie indziej.
Roztocze nie potrzebuje wielkich słów. To kraina, która mówi szeptem. Nie znajdziesz tu neonów ani tłumów, ale znajdziesz coś znacznie cenniejszego – poczucie spokoju i bliskości Matki Natury.
Najpiękniejsze miejsca nie potrzebują reklamy. Wystarczy, że ktoś Ci o nich opowie — tak jak ja dziś.



Znakomity artykuł bardzo dziękuję za informację
Niedługo pojawi się więcej 🙂
Pozdrawiamy!